Znany niemiecki dziennikarz Bela Rethy, w swojej kolumnie publicystycznej na stronie internetowej telewizji ZDF, wychwalił Chorwata Ivicę Olića i okrzyknął go najbardziej wartościowym piłkarzem mijającego sezonu!
Tekst zatytułowany "Gwiazdor mimo woli", Bely rozpoczyna wspomnieniem wydarzenia z listopada 1998 roku, kiedy to ówczesny trener Herthy Berlin Juergen Roeber w 76.minucie meczu wprowadził do gry mało znanego 19-letniego Chorwata w miejsce Alphonse'a Tchamiego.
"Już tydzień później Ivica Olić zagrał od pierwszej minuty w spotkaniu przeciwko Bochum. Był to jednak jego ostatni występ w pierwszym podejściu do Bundesligi, gdzie nie poznano się jeszcze na jego talencie. Olić zmuszony został wrócić do ojczyzny, do Marsonii Slavonski Brod. Krótki okres gry w Berlinie nie był jednak dla Chorwata stracony - Olić poznał tam swą przyszłą żonę, Natalie."
Opowieść o swym ulubionym, jak się później okazuje, zawodniku, Rethy kontynuuje opisując kolejne, już udane, epizody w zagranicznych klubach. Po krótkim pobycie w Dinamie Zagrzeb, Olić spróbował najpierw swych sił w Rosji (CSKA Moskwa), skąd trafił do HSV, a następnie do Bayernu.
"Za każdym razem kiedy trafiał do nowego klubu, postronni obserwatorzy nastawieni byli do niego sceptycznie i lekceważąco. Olić jednak konsekwentnie swą ciężką pracą, zaangażowaniem i skutecznością, zamykał usta wszystkim niedowiarkom.
Kiedy przed rokiem trafiał do Bayernu, większość "ekspertów" pukała się w czoło, wróżąc mu iż nie zdoła wygryźć ze składu takich asów jak Toni, Gomez, Podolski czy Klose... Chorwat kolejny raz pokazał jednak jak twardym dysponuje charakterem i determinacją. Okazało się że to on jest dziś napastnikiem nr 1 niemieckiego potentata i jednym z głównych ojców triumfu w Bundeslidze, Pucharze Niemiec i być może już niebawem w Lidze Mistrzów.
Mimo to pozostał w dalszym ciągu przeciwnością "zwykłego" piłkarskiego gwiazdora, celebryty (pokroju, dajmy na to, Cristiano Ronaldo). Wręcz odrzuca ten status! On po prostu kocha grać w piłkę i skupia się tylko na tym. Wkłada w to całe swoje serce, niezależnie od wysokości swoich zarobków.
Przez mnóstwo osób był przez lata ciągle niedoceniany. Dochodziło nawet do tego, iż wymyślano na jego temat kawały. Ivica, jakby nigdy nic, śmiał się tylko z tego, zakasywał wysoko rękawy i nie przestawał harować na boisku, zyskując uznanie w oczach swych kolegów z drużyny oraz kibiców. Ivica Olić jest moim piłkarzem roku!" - zakończył swój artykuł publicysta.
 |